Żałoba, radujmy się!

Karaiby, taka sytuacja.

Wracam wieczorem do domu ze spotkania. Na ulicy pełno ludzi, panie wystrojone, w kusych spódniczkach, panowie też wystrojeni, ale na szczęście nie w spódniczkach. Wszyscy głośni i radośni, wygląda na to, że jest jakaś impreza. Podchodzę do jednego jegomościa i pytam, co tu się dzieje, ot, tak z ciekawości. A on a to:
– A, żałoba jest.
– Żałoba?
– No tak, żałoba.
Spojrzałam raz jeszcze po tych roześmianych, eleganckich ludziach.

– Aha. Czyli ktoś nie żyje?
 – No ta, umarł ktoś wczoraj i jest teraz impreza.
– Aha. To musiał być ktoś znany, że miał tylu znajomych.
– A gdzie tam, tu większość nie ma pojęcia kto to był.
– ?
– No są napoje i jedzenie, to się gawiedź zebrała i świętuje.
– Aha. Rodzina też się bawi?
– Rodzina przede wszystkim! Tak to tutaj już jest.
– Pan też się wybiera?
– Niee.

 – Nie lubi pan takich klimatów?
– Nie tam, po prostu nie chce mi się dzisiaj imprezować.
– Aha.
I odeszłam do domu, wielce skonsternowana.

KURTYNA

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *