Historia nie-miłosna

Historia nie-miłosna

Usłyszałam tę opowieść, kiedy pracowałam jako wolontariuszka w sierocińcu dla dzikich zwierząt w peruwiańskiej Amazonii. Mieszkałam wówczas w domu Hugo, jednego z pracowników. Jego posiadłość wyróżniała się ze wszystkich innych w wiosce Padre Cocha (na zdjęciu), gdyż jako jedyna posiadała piętro. Na tym piętrze Hugo zbudował trzy maleńkie pokoiki, w których przyjmował wolontariuszy chętnych do pracy w sierocińcu.

Zgodne trio

Jego rodzina składała się z żony Irmy i 12-letniej córki Lindy. Irma była typową panią domu – opiekowała się domem i troszczyła o swoje dziecko. Była przy tym osobą niesamowicie uprzejmą, zawsze chętną do pomocy, nieustannie uśmiechniętą i nigdy nie narzekającą. Hugo natomiast poświęcał się przede wszystkim swojej pracy przyrodnika i opiekuna zwierząt. Linda zaś była pełną energii, ciekawską nastolatką, wciąż poznającą świat. Cała trójka spędzała ze sobą sporo czasu każdego dnia, czy to przesiadując w kuchni, czy też gawędząc na werandzie. Nigdy się nie kłócili, ale też nie mogłam dostrzec, aby mąż i żona kiedykolwiek okazywali sobie uczucia. Po prostu byli razem, to im wystarczało.

Latynoska klątwa

W przeciwieństwie do innych latynoskich rodzin, które spotkałam, tutaj to mężczyzna był znacznie młodszy od kobiety. Spodziewałam się, że musi się za tym kryć jakaś tajemnica. W końcu udało mi się dowiedzieć, co. Rozmawialiśmy akurat na luźne tematy z Hugo po pracy. Siedzieliśmy w kuchni, podczas gdy Irma gotowała. I wtedy, słowo po słowie, Hugo ujawnił sekret. Był wówczas przystojnym czterdziestolatkiem w sile wieku, a Irma była już jego drugą żoną. Na nieszczęście, pierwsza umarła w wieku 27 lat, czyniąc Hugo młodym wdowcem. Na nieszczęście nie tylko z powodu tragizmu tej historii, ale również z powodu klątwy. Mieszkańcy tych amazońskich rejonów bardzo silnie wierzyli, że jeśli wdowiec poślubi nową kobietę, ona również szybko umrze. Dopiero trzecia żona pozostanie przy życiu do późnego wieku.

Propozycja nie do odmówienia

Irma w tamtym czasie była rozwódką po świeżo zakończonym małżeństwie z niewiernym macho. Wciąż jeszcze sfrustrowana po ostatnich przeżyciach, nie chciała już dłużej żyć. Wtedy usłyszała o Hugo. „Mam wspaniały pomysł!” – pomyślała. „Oświadczę się Hugo! W ten sposób pozbędę się wszystkich problemów, jakie przynosi mi moje nędzne życie, a po mojej śmierci on będzie mógł żyć długo i szczęśliwie ze swoją trzecią żoną”. Plan wydawał się Hugo tak samo błyskotliwy, jak Irmie. Wprawdzie wcale mu się ona nie podobała, była trochę za stara i trochę za gruba i w ogóle nie w jego typie, ale kontrakt brzmiał świetnie. „Jeśli wszystko pójdzie dobrze, za kilka miesięcy znów będę mógł umawiać się na randki” – wyobrażał sobie.

Gdzie popełniliśmy błąd?

I oto małżeństwo doszło do skutku pewnego słonecznego ranka. Ale coś było nie tak. Pomimo tego, że wszystko zostało perfekcyjnie zaplanowane, śmierć nie chciała przyjść. Irma zaczynała się denerwować. „No dalej, śmierć, odwagi! Ja nie gryzę, chcę tylko, żebyś mnie stąd zabrała!” – błagała, ale jej życzenie nie chciało się spełnić. Jakiś czas później, Irma, pomimo swoich 45 lat, zaszła w ciążę, i pojawiła się Linda. Rzeka przyniosła nowe prądy i Irma zaczęła doceniać każdy dzień. W końcu przestała chcieć śmierci. Zapomniała o przeszłości i nauczyła się na nowo uśmiechać. Wychowywała swoją małą córeczkę i dbała o swojego… młodego męża. Bogowie byli po jej stronie! Jedynie Hugo pozostawał nieco zniesmaczony.

Czas sunął naprzód i dobre fale przypłynęły w końcu też do jego życia. Pogodził się ze swoim losem, i żył szczęśliwie z dwiema wspaniałymi kobietami u boku. Zdobył istotną lekcję: czasami stara, nieładna żona kocha o wiele bardziej niż model za milion dolarów!

___________________________________________________________________
Na zdjęciu: wioska Padre Cocha, w której usłyszałam tę opowieść.

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *