Wigilia po karaibsku

24 grudnia 2016. W tym roku po raz pierwszy w życiu miałam spędzić wigilię z dala od rodziny. Niby zawsze to coś nowego, ale jednak dziwnie. Większość moich znajomych wróciła na święta do Francji, a tym co zostali, nie przeszkadzało spędzić świąt przy komputerze. Ja do ostatniej chwili nie miałam żadnych planów, stwierdziłam, że „jakąś okazję się załapie”.

Cóż, już się zbliżał wieczór, a ja wciąż żadnej okazji nie złapałam. Skoro tak, pomyślałam sobie, to chociaż się przejdę na plażę. Zwykle tak to u mnie bywa, że gdy przestanę się o coś starać, tylko zaufam, że to co dla mnie najlepsze, samo się zjawi – dokładnie tak się właśnie dzieje. W sumie chyba każdy tak ma, o ile spróbuje. Doszłam do skraju plaży, i już chciałam zawrócić, ale coś mi powiedziało, żeby pójść jeszcze dosłownie parę kroków dalej. Było już całkiem ciemno, a ta część plaży nie była w ogóle oświetlona. I oto znalazłam się w burym zakamarku, w rogu stało kilku facetów, którzy zaraz zainteresowali się obecnością intruza – czyli mnie. Czytaj dalej →

Błotnista wyprawa do wraku DC-3

Samolot DC-3, prowadzony przez dwóch amerykańskich pilotów i wiozący mnóstwo kurczaków, w 1971 roku leciał z Trynidadu i Tobago na Dominikę. Z pewnych względów piloci zamiast lądować na docelowej Dominice, musieli skierować się na sąsiednią Gwadelupę. Ani jednego, ani drugiego celu nie dane im było osiągnąć, roztrzaskali się głęboko w górskiej dżungli, do której teraz prowadzi wielogodzinna trasa przez górskie granie i przełęcze, gęsty busz i błoto, błoto, błoto… Wrak powoli jest przejmowany przez dżunglę, ale jak na swój wiek (45 lat), ma się zupełnie nieźle. Trzeba dodać, że jeszcze nigdy w tropikach nie było mi tak zimno jak tego dnia. Pogoda jaka była, widać na zdjęciach. Ale wyprawa się udała, że aż słów brak, tylko zdjęcia to pokażą! Czytaj dalej →