Kolumbijska bajka o powabnej krowie

Kolumbijska bajka o powabnej krowie

Życie ma to do siebie, że nieraz bywa w nim niefajnie. Coś nie wychodzi, ktoś zawodzi, co innego jeszcze zaszkodzi i wpadamy w dół. Wszyscy znamy to doskonale. W trakcie mojego pobytu w Kolumbii usłyszałam pewną historię, którą lubię sobie przypominać, gdy znów wpadam w ten nieprzyjemny stan. A było to tak…

Część I

Żyła sobie gdzieś wśród wysokich andyjskich szczytów pewna uboga rodzina. Miała niewielki domek i jedną jedyną, wspaniałą krowę. Piękna, powabna, urokliwa krasula była jedynym źródłem utrzymania rodziny. Okaz zdrowia i witalności, o połyskującej w słońcu sierści i krągłym zadzie, regularnie dawała najzdrowsze i najpyszniejsze mleko. A z tego mleka rodzina wytwarzała wszelkie produkty mleczne, jakie można sobie wymarzyć. Sery, masło, śmietanę, jogurty, twaróg, maślankę i czekoladowe smakołyki. Rodzina jednocześnie żywiła się darami swojej jałówki, jak i sprzedawała je okolicznej ludności. A że mleka krowa dawała w bród, radzili sobie nienajgorzej.

Część II

Miał maestro swojego ucznia. I pewnego dnia polecił maestro uczniowi, aby ten zakradł się do gospodarstwa rodziny posiadającej jedną jedyną, wspaniałą krowę. Uczeń miał zaprowadzić krasulę na szczyt pobliskiego wzgórza i ją zabić, nie zadając żadnych pytań. Podopieczny się zdumiał. „Jakże mógłbym wyrządzić tak wielką krzywdę tej niewinnej rodzinie? A czym zawiniła krowa?” – głowił się. Zakradł się więc uczeń do zagrody, porwał krowę i zaprowadził ją na wzgórze. Ze strasznym bólem w sercu wykonał zlecone mu zadanie. Przez długie lata dręczyły go wyrzuty sumienia. Dlaczego maestro zlecił mu tak podłe zadanie? Jaki był jego cel?

Część III

Mija pewien czas. Maestro ponownie wzywa ucznia i poleca mu odnaleźć dom rodziny, która niegdyś posiadała jedną jedyną, wspaniałą krowę. Uczeń trafia w miejsce, w którym dawniej znajdował się dom. Jednak wzgórze stało puste. Nie pozostał ani jeden ślad. Poszedł więc do najbliższego domu, aby spytać czy wiedzą tam, co się stało z sąsiadami. Posiadłość była wielka i bogata, a jej mieszkańcom musiało się bardzo dobrze powodzić. Właściciel mienia odparł, że to on sam jest ojcem tamtej rodziny, która niegdyś posiadała jedną jedyną, wspaniałą krowę. Nie zajmowano się tu już przetworami mlecznymi. Po utracie krowy rodzina założyła nową działalność, która wspaniale prosperowała. Stać ich było na wygodne życie, a przy tym wciąż pozostali ludźmi.

Jaki z tej historii wniosek? No dobra, wcale nie taki, że należy się pozbyć najcenniejszego, co się ma. A już tym bardziej nie taki, żeby zakraść się do sąsiada i zabić mu krowę J.

Puenta jest taka, że czasami trzeba opuścić swoją strefę komfortu, aby odkryć większe możliwości i lepszą ścieżkę życia. Wychodzenie ze strefy komfortu nie należy wcale do najprzyjemniejszych zadań, ale zwykle jest konieczne, aby wzrastać. Więc gdy czasami świat ci się wali, spytaj siebie, czy może to przejście nie jest konieczne, abyś przetarł oczy i coś zmienił.

Lama też wielbłąd

Lama też wielbłąd

W peruwiańskim mieście wulkanów – Arequipie, odwiedziłam ciekawy sklep – o ile nie mam w zwyczaju chodzić po salonach ubraniowych, zwłaszcza w podróży, ten jeden sklep był szczególny, bo w swojej ofercie miał wyłącznie wyroby z wełny narodowych skarbów, czyli czterech zwierząt zaliczanych do rodziny wielbłądowatych, które mają strategiczne znaczenie dla peruwiańskiej gospodarki. Czytaj dalej →

Historia nie-miłosna

Historia nie-miłosna

Usłyszałam tę opowieść, kiedy pracowałam jako wolontariuszka w sierocińcu dla dzikich zwierząt w peruwiańskiej Amazonii. Mieszkałam wówczas w domu Hugo, jednego z pracowników. Jego posiadłość wyróżniała się ze wszystkich innych w wiosce Padre Cocha (na zdjęciu), gdyż jako jedyna posiadała piętro. Na tym piętrze Hugo zbudował trzy maleńkie pokoiki, w których przyjmował wolontariuszy chętnych do pracy w sierocińcu.

Czytaj dalej →

Czy naprawdę wszystko w dżungli chce nas zabić? część II – Węże jadowite

Czy naprawdę wszystko w dżungli chce nas zabić? część II – Węże jadowite

W poprzednim wpisie z tej serii opowiadałam o moim pierwszym wyjątkowo bliskim spotkaniu z tarantulą i o tym, że wcale nie są one takie straszne, jak się wydają. Dzisiaj czas opowiedzieć o tropikalnych wężach.

O ile pająki – według mnie – rzadko kiedy odznaczają się szczególną urodą, o tyle węże bywają naprawdę przepiękne. Mienią się wszelkimi kolorami, a im bardziej są zachwycające, tym bardziej należy się ich bać.

Bardzo bliskich spotkań z wężami w trakcie moich podróży w Amazonii miałam raptem dwa, przy czym oba miały miejsce w ciągu zaledwie trzech dni.

Czytaj dalej →

Czy naprawdę wszystko w dżungli chce nas zabić? część I – Pająki!

Czy naprawdę wszystko w dżungli chce nas zabić? część I – Pająki!

Amazoński gąszcz. Zielono, bardzo zielono dookoła, i nic poza tą zielenią. Pole widzenia kończy się już na kilku metrach, zatrzymawszy się na splecionych lianach, z których zwisają długie grzywy mchów i porostów. Spomiędzy nich łypie na ciebie para żółtych oczu. A po nogach wspinają się setki mrówek kilkucentymetrowej długości. I w tym wszystkim Ty. W panice. Jak tu przeżyć, kiedy wszystko dookoła chce cię zabić?

Śmiertelnie kąsające owady, rośliny porażające jadem od samego dotknięcia, grzyby rozmnażające się na spoconej skórze, żarłoczne drapieżniki, spragnione nietoperze wampiry, piranie węszące świeżą krew, ryby-pasożyty, węgorze o mocy elektrowni atomowej, no i węże – jadowite, dusiciele, do koloru, do wyboru. Brzmi groźnie? Do tego jeszcze dodaj malarię, żółtą febrę i dengę, a otrzymasz… zaledwie niewielki odsetek wszystkich czyhających w Amazonii niebezpieczeństw. Zanim od razu zrezygnujesz z marzeń przeżycia przygody w puszczy tropikalnej i kupisz bilet PKP do Ciechocinka, przeczytaj tę serię wpisów poświęconych tropikalnym bestiom.

Czytaj dalej →

Awanturnica w Radio Poznań

Awanturnica w Radio Poznań

Dzisiaj będzie bardzo krótko drukiem, a nieco dłużej w audio. Niedawno miałam wielką przyjemność wystąpić jako gość w audycji Borysa Piątkowskiego w Radio Poznań. Borys jest wspaniałym człowiekiem i już dwukrotnie wcześniej zechciał mnie gościć również w swoim programie Wywiadówka w Radio Afera. A teraz tak się składa, że udostępnił w sieci nagranie naszej ostatniej rozmowy dla Radia Poznań i chciałabym się nim z Wami dzisiaj podzielić!

 

> Przejdź na stronę audycji klikając w ten link <

Czytaj dalej →

Paszportowe zakałapućkanie

Paszportowe zakałapućkanie

Od poniedziałku przebywam w Ekwadorze. I mam ciekawostkę dla osób planujących wielomiesięczną podróż po więcej niż jednym kraju Ameryki Południowej. Otóż, gorąco zalecam, na granicach przy wjeździe i wyjeździe z danego kraju, aby się dopytywać o zasady regulujące czas maksymalnego pobytu. Dla osób lokalnych, to jest latynosów z całego kontynentu, jest to sprawa dość błaha i nie przywiązują zbyt wielkiej wagi do dokładności swoich odpowiedzi, o ile ich się nie zmusi do drobiazgowego sprawdzenia każdej kwestii. Dlaczego tak jest? Po pierwsze, wiadomo, ponieważ taki jest latynoski duch. Czytaj dalej →